Trwa ładowanie...
d3fakes
wakacje.pl
Inspiracje

Tunezja. Wieczór wrażeń na skraju Sahary

W jednej z piosenek Zbigniew Wodecki śpiewa „Afryka dzika dawno odkryta”, jednak ja odkryłam ją dopiero niedawno, bo w październiku 2019 roku. A konkretnie niewielki fragment Afryki Północnej, państwo wielkości połowy Polski na wybrzeżu Morza Śródziemnego, Tunezję.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tunezja. Wieczór wrażeń na skraju Sahary
(Istock)
d3fakes

## Inny świat 3 godziny od Polski

Po trzy i pół godzinnym locie z Warszawy wylądowaliśmy w pełnym słońca Tozeur, tunezyjskiej oazie palm daktylowych. Już na „dzień dobry” niesamowite wrażenie zrobił na mnie pas startowy niewielkiego, międzynarodowego lotniska niknący w pustynnym piasku.

A skoro jesteśmy w Afryce, to pustynia, a jak pustynia to Sahara! Ku mojej radości, organizatorzy wyjazdu dla agentów turystycznych, którego byłam uczestnikiem, pierwszego dnia pobytu zaplanowali rajd jeepami po tunezyjskiej Saharze ku zachodzącemu słońcu zwieńczony kolacją na pustyni.

d3fakes

Podzieleni na kilkuosobowe grupy zajęliśmy miejsca w jeepach, zapięliśmy pasy i ruszyliśmy w drogę. Kierowcą terenówki był miejscowy, ubrany w tradycyjny strój berberyjski z turbanem na głowie, przypominał mi trochę Morgana Freemana z Robin Hooda.

Na trasie prowadzącej z Tozeur ku pustyni, wzdłuż wyschniętego słonego jeziora Chott el Gharsa, pokazał nam częste w tym rejonie zjawisko – miraż. Gdy zjechaliśmy już z utwardzonej drogi, kierujący włączył napęd na cztery koła i zafundował nam niezły zastrzyk adrenaliny jazdą po bezdrożach pustyni poprzez wydmy. Zostawialiśmy za sobą chmury pyłu.

Samochód wspinał się po stromych, niemalże pionowych ścianach piasku i nimi zjeżdżał, najeżdżał na nie bokiem. Istne szaleństwo. Na przemian śmialiśmy się i krzyczeliśmy. Widać było, że również naszemu kierowcy sprawia to wyraźną frajdę. Wokół samochodu unosił się kurz wirujący w promieniach zachodzącego słońca. Poczułam się niczym uczestnik rajdu Paryż-Dakar. Ta szaleńcza jazda miała metę na wydmie, u podnóża której leży Mos Espa, osada zbudowana na potrzeby kręcenia ujęć do jednej z części sagi Gwiezdne Wojny.

Wakacje.pl

## Na szczycie diuny

d3fakes

Tunezja jest jednym z 11 państw, na terenie których leży Sahara. Jej obrzeża zachwyciły Georga Lucasa do tego stopnia, że postanowił zobrazować nią powierzchnię planety Tatooine. I przyznam, że nie można pozostać obojętnym wobec jej surowego piękna. Stałam na szczycie diuny i podziwiałam pustynny, pofałdowany krajobraz Sahary.

Drobniutki piasek, wciskający się w każdą szczelinę, nieustannie przesypywany przez wiatr i tworzący wydmy, które wyglądają niczym ogromne fale na złotym morzu piasku sięgającym aż po horyzont. Ten widok zrobił na mnie niesamowite wrażenie, a widziałam przecież tylko niewielki fragment Sahary, zaledwie jej obrzeża.

Właśnie w takich okolicznościach przyrody: na Saharze, w ostatnich promieniach słońca, pierwszy raz w życiu stanęłam oko w oko z wielbłądem. Chyba lepszego miejsca nie można sobie wymarzyć, żeby zobaczyć ten żywy okręt pustyni. Do tej pory nie miałam pojęcia, jak duże jest to zwierzę.

Dromader, bo był to wielbłąd jednogarbny, stał spokojnie przy swoim właścicielu, na wyciągnięcie mojej ręki , ale ja nie podjęłam wyzwania i nie odważyłam się go dotknąć. Jaką nietypową, szorstką w dotyku sierść ma ten ssak, przekonałam się dopiero dwa dni później w innym zakątku Tunezji.

Wakacje.pl

Nad Saharą bardzo szybko zapadła noc. Z wydmy, na której grzbiecie podziwialiśmy zachód słońca, pomaszerowaliśmy, niczym karawana, w kierunku płaskiego terenu między wysokimi ścianami piaszczystych wzniesień, gdzie ustawiono dla nas w półkolu namioty, a w nich przygotowano stoły. Na środku obozowiska rozpalono wielkie ognisko, żeby rozjaśniało ciemności tej wyjątkowo spokojnej, październikowej nocy. Mieliśmy okazję poczuć się niemalże jak nomadzi, rdzenni mieszkańcy terenów pustynnych północnej Afryki, Berberowie.

d3fakes

Pogoda nam dopisała, bo tego dnia nie było wiatru, noc również okazała się bezwietrzna, więc kolorowe chusty, które dostaliśmy przed wyjazdem, służyły nam bardziej do ozdoby niż jako ochrona przed piaskiem. Na niebie zajaśniał księżyc. Zostaliśmy zaproszeni do zajęcia miejsc i rozpoczęła się kolacja złożona z dań regionalnej kuchni.

Miałam okazję spróbować m.in. sałatkę z daktylami (na zdjęciu poniżej), kuskus z duszonymi warzywami i jagnięciną, ryż z migdałami i rodzynkami, a na deser podano półmisek różnych słodkości. Szczególnie ucieszyła mnie, miłośniczkę słodyczy, baklawa.

Wakacje.pl

Biesiada w naszym pustynnym, stylizowanym na berberyjski, obozie trwała do późnych godzin nocnych.

To był niezwykły dzień pełen wrażeń. Jeden z tych dni, które pamięta się bardzo długo i wspomina z uśmiechem. Szaleńcza jazda po bezdrożach pustyni, ten bezmiar piasku po horyzont i tunezyjskie smaki kolacji na Saharze pozostaną na długo w mojej pamięci. Parafrazując słowa piosenki, mogę teraz zaśpiewać - moja Afryka dzika, niedawno odkryta…

d3fakes
d3fakes

d3fakes